Trzy rzeczy, które da Ci tylko cisza

Lubię to!

Cisza to zjawisko coraz rzadziej znane nam z własnego doświadczenia, a szkoda. Kiedy choćby na moment uciszysz zgiełk, jaki nieustannie wypełnia Twój świat, otwiera się zupełnie inny wymiar rzeczywistości i wszystko zmienia.

Streszczenie

  • Cisza wewnątrz Ciebie nie wymaga ciszy na zewnątrz. To dwa różne światy, chociaż wzajemnie powiązane.
  • Wyciszenie wewnątrz pozwala usłyszeć świat, jakim jest. Inaczej żyjesz w świecie własnych projekcji, bo dociera do Ciebie głównie to, co chcesz, albo czego nie chcesz usłyszeć.
  • Cisza wewnątrz pozwala też usłyszeć siebie, jakim jesteś, zamiast maski, którą stale nosisz, aby zadowolić lub „nie dać się” innym dookoła. W ciszy poznajesz prawdziwą siebie. Wtedy jest łatwiej żyć i działać na co dzień.
  • Kiedy zaprzyjaźnisz się z ciszą, umiesz ją w sobie odnaleźć nawet pośród zgiełku i pośpiechu. Odtąd stresy, napięcia i konflikty w Twoim otoczeniu w dużo mniejszym stopniu wpływają na Twoje samopoczucie i nastrój – wszędzie jest Ci dobrze.

Całość

By wewnątrz panowała cisza, nie jest konieczna cisza na zewnątrz – Thich Nhat Hahn

Są różne rodzaje ciszy. Jest cisza niezręczna, cisza złowieszcza, cisza przed burzą, głucha cisza, ale i cisza poranka, cisza odprężenia albo pełna spokoju cisza świątyni.

Dzisiejszy świat jest tak pełen zgiełku i pędu na co dzień, że większość z nas ciszę zna tylko ze słownika. Jeśli w pracy wejdziesz do firmowej kuchenki zrobić sobie kawę, a ktoś już stoi obok ekspresu i przez chwilę postoicie obok siebie, przynajmniej jedno z was zacznie czuć się niezręcznie w tej ciszy. Będziecie chcieli ją przerwać czymkolwiek, nawet najbardziej banalną uwagą.

Kiedy spotykam się z klientem, pracownikiem czy jakimś dostawcą, często widzę, jak nagle staje się niespokojny, gdy już usiądziemy do stołu i przez chwilę nie pada żadne słowo. Widać, jak nagle napięcie skoczyło i człowiek panikuje. Takie samo napięcie wzbiera, kiedy jedziesz z kimś obcym windą w wieżowcu i ta jazda wydaje się trwać w nieskończoność. Co za ulga, kiedy wreszcie drzwi się otworzą i możemy uciec J

Nie potrafimy stanąć czy usiąść i spokojnie, odprężeni, czekać, co będzie. Kiedy wychodzę na spacer z moim psem – skądinąd zwariowanym szajbusem, który z wrzaskiem atakuje na dworze wszystko, co się rusza – uwielbiam patrzeć, jak czeka pod drzwiami na wyjście… Siada nieruchomo i spokojnie wpatruje się w klamkę. Najwyraźniej uważa, że to od niej zależy, kiedy będzie mógł wyjść. Potrafi tak siedzieć bez końca. Skoro już mi założyli kantarek, na pewno wyjdziemy. Melduję, że jestem gotowy – wydaje się mówić całą swoją postawą ciała. Jest zupełnie uspokojony. W jego wnętrzu panuje idealna cisza. Pies czeka na swój czas. Jest tu i teraz.

Możesz uczyć się takiej ciszy, na przykład, skupiając uwagę na oddechu na czubku nosa. Dzięki temu stopniowo uspokajają się myśli, bo coraz większy zakres uwagi koncentruje się na tym czubku nosa. Wszystko inne schodzi na drugi plan. To prawdziwe skupienie, które wynika nie z napięcia, a z braku rozproszenia. Jego efektem jest właśnie poczucie ciszy – uspokojenia – wewnątrz.

Niewprawnym może się wydawać, że do uzyskania takiej wewnętrznej ciszy potrzeba ciszy na zewnątrz. Wydaje mi się jednak, że to tylko złudzenie. Hałas własnych myśli potrafi zagłuszyć wszystko, co dobiega z zewnątrz. Mimo to warto zacząć naukę ciszy w warunkach, kiedy na zewnątrz jest cicho. Łatwiej wtedy się przekonasz, że cisza wewnątrz nie od tego zależy.

Tylko w spokojnej wodzie zobaczysz odbicie księżyca  – maksyma wschodnia

W przypowieściach z Dalekiego Wschodu przewija się motyw księżyca, odbijającego się w stawie. Kiedy wieje nawet lekki wietrzyk i porusza powierzchnię wody, odbicia księżyca nie widać wcale albo tylko trochę. Kiedy jednak panuje cisza i toń jest spokojna, księżyc odbija się w wodzie doskonale wyraźnie.

Podobnie jest z naszą uwagą: człowiek wzburzony, czy rozproszony – nawet zwykłym biegiem za autobusem – nie zauważa wielu rzeczy wokół siebie. Jest wtedy trudniej o refleksję i nabranie dystansu. Widzimy przede wszystkim to, czego wypatrujemy – zagrożenia albo tego, czego byśmy chcieli. W takich chwilach najłatwiej zrobić komuś awanturę o coś, na co właśnie się zgodził – bo tej zgody nie dosłyszałeś.

Silne emocje są jak wiatr, wzburzający fale – nic się w nich nie odbije. Kiedy zdasz sobie sprawę, że właśnie Cię porwał, natychmiast stań w miejscu. Choćby na minutę. Skup się na oddechu. Ważne: nie starasz się uspokoić ani skoncentrować. W ogóle o nic się nie starasz – tylko zauważasz każdy wdech i wydech. Na początku myśli będą od nich uciekać, ale po chwili zauważysz tych oddechów coraz więcej. Świat zacznie się uspokajać i znowu zobaczysz go, jakim jest naprawdę.

Cisza wewnątrz daje Ci dystans nie tylko do otoczenia, ale także do samego siebie. Odkryjesz siebie nieznanego. Dostrzeżesz, że pewne myśli są w stanie bardzo mocno Cię wciągnąć, a inne odpływają same, kiedy tylko za nimi przestajesz gonić. Poczujesz dystans do spraw, które jeszcze przed chwilą gotowały Ci krew. Tego się nie zapomina. Kiedy wrócisz do normalnego trybu funkcjonowania, coś z tego zdrowego dystansu już w Tobie pozostanie – bo wiesz, że ten malowany ogniem emocji świat naprawdę jest trochę inny.

Istnieje ogromna przestrzeń wolności, którą odkrywasz, kiedy przestajesz brać sprawy do siebie – Miguel Ruiz

Ten dystans do rzeczywistości jest trochę, jak światło – nie zawęża się tylko do niektórych spraw, ale równo dotyka wszystkiego. Nawet jeżeli w uczeniu się wewnętrznej ciszy stawiasz dopiero pierwsze kroki, kiedy raz go poczujesz, zmniejszy Ci poziom stresu w każdej sytuacji. Stopniowo będziesz się uczyć zdrowej samotności. Zdrowej, to znaczy samotności kogoś, kto potrafi ustać na własnych nogach samodzielnie, nie opierając się na nikim innym. Wtedy też możesz naprawdę stać się oparciem dla innych, którzy jeszcze tego nie potrafią.

Dlatego kiedy nieustannie przeskakujesz z Facebooka na telewizor, z tabletu na telefon, z kanału TV na kanał i z jednej myśli na drugą, spróbuj się na chwilę zatrzymać i posłuchać siebie. Spróbuj zauważyć każdy wdech i wydech przez chwilę albo dwie, albo przez 5 minut. Myśli niech sobie płyną, wrócisz do nich za moment – teraz wracaj tylko do świadomości oddechu. Zaprzyjaźnij się ze swoją ciszą. Nie wyobrażasz sobie, ile się w niej dzieje. Powodzenia!

ZADANIA DO WYKONANIA

  • Znajdź sobie spokojne miejsce i kilka minut. Jeśli chcesz, zamknij oczy, a potem skup się na zauważaniu oddechu, przepływającego przez czubek Twojego nosa. Kiedy pochwyci Cię jakaś myśl, nie walcz z nią, tylko powróć do świadomości oddechu. Posłuchaj, jak stopniowo cichną Twoje myśli.
  • Zawsze, kiedy czujesz, że tracisz panowanie nad sobą, albo że wszystko zaczyna zbyt szybko się dziać, zatrzymaj się – choćby na moment. Stań w miejscu. Nie musisz zamykać oczu, jeśli akurat się nie da. Wystarczy, że będziesz świadoma każdego wdechu i wydechu na czubku nosa.
  • Powtarzaj to często, a polubisz tę wewnętrzną ciszę, jak dobrego przyjaciela, na którego zawsze można liczyć.

Jeśli ten tekst pomógł Ci albo zainspirował, podziel się nim z innymi.
Lubię to!